AA Drink był jednym ze sponsorów 23. Biegu Powstania Warszawskiego. W miasteczku biegowym nie mogło więc zabraknąć stoiska firmy. A na stoisku – w związku z tym, że jesteśmy początkujący i testujemy wszystko, no prawie wszystko – nie mogło zbraknąć nas.
Zakupiliśmy pudełeczko Energy Gel. Zawsze się zastanawiamy, czy wsparcie w tubce działa bardziej na głowę czy na organizm. Postanowiliśmy więc sprawdzić właściwości cudownej mikstury… Zabraliśmy wczoraj do Kampinosu dwie tubki. W połowie 15-kilometrowego dystansu postanowiliśmy zjeść zawartość jednej z nich. Tak naprawdę to nasze pierwsze doświadczenie biegowe z żelem energetycznym. No dobrze, może drugie, ale pierwszy raz kupiliśmy żel energetyczny w Dechatlonie i zjedliśmy go już pod sklepem.
Energy Gel AA Drink miał smak i konsystencję płynnego miodu. Baaardzo słodkiego. I słodycz ta dominowała w całym żelu. O dziwo, wchodził świetnie i nie wymagał popijania wodą, która zneutralizowałby tę słodycz. Po przebiegnięciu kilometra – bez wcześniejszego uzgadniania zeznań – oboje doszliśmy do wniosku, że co prawda nogi mamy już zmęczone, ale wewnętrznego powera jakby przybyło.
Okazało się, że w tubce była ukryta jakaś ryboza, ale podczas morderczego biegu w upale trudno było nam wygooglać, co się pod tą nazwą kryje:) Co by się nie kryło, okazuje się, że działa. Bardzo spodobało nam się także samo opakowanie. Znacznie wygodniejsze do schowania w tylnej kieszonce biegowych spodenek, niż żel kupiony w Dechatlonie, który miał wielką, plastikową nakrętkę.
AA Drink Energy Gel
Zawartość: 4 tubki (35 g każda)
Cena: 12 zł